Amore pomidore…czyli moja pomidorówka

Dzielę się dziś przepisem na „banalną” zupę pomidorową, która made my day.

Zupa pomidorowa, czyli banał do kwadratu i powiało nudą, a jednak dobrej pomidorówki ze świecą szukać. Ja szukałam i po wielu mniej lub bardziej udanych próbach znalazłam! A więc, zamiast chodzić do mamy, babci, cioci lub baru mlecznego w poszukiwaniu smaków z dzieciństwa proponuję pomidorówkę uczynić samemu. Warto! Zwłaszcza, gdy na horyzoncie pojawił się piździernik i jedyne na co mamy ochotę to schować się pod koc 😉

Składniki (na 4 osoby):

  • 6 dużych pomidorów malinówek
  • 1 nieduża cebula
  • 2 łyżki oliwy (ja użyłam z pestek winogron)
  • 1 małe, słodkie jabłko
  • 750 ml bulionu warzywnego
  • garść świeżej bazylii
  • sól i pieprz do smaku
  • ugotowany ryż lub drobny makaron

W garnku przygotowujemy bulion warzywny. Warzywa (u mnie marchew, por, seler i pietruszka) gotuję w litrze wody doprawiając łyżką oliwy i dwoma łyżkami sosu sojowego. Na patelni szklimy drobno pokrojoną cebulę, do której dodajemy sparzone i wyfiletowane pomidory. Gdy pomidory nam się rozpadną i puszczą sok dodajemy obrane i pokrojone jabłko oraz bazylię. Całość wlewany do bulionu (wcześniej usuwamy z niego warzywa) i miksujemy blenderem. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Podajemy z ugotowanym ryżem i makaronem. No i jest pysznie 🙂

6 komentarzy na temat “Amore pomidore…czyli moja pomidorówka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *